Boże Miłosierdzie

Boże Miłosierdzie – św. Faustyna, św. Jan Paweł II i  św. Ojciec Pio

„Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie…”
/ św. Jan Paweł II
„Wystrzegaj się trwogi i niepokoju, ponieważ nic bardziej od nich nie przeszkadza na drodze doskonałości. Córko moja! Zanurz delikatnie, a nie na siłę, swe serce w ranach naszego Pana. Ufaj bardzo Jego miłosierdziu i dobroci. On nigdy cię nie opuści. Nie przestawaj jednak mocno obejmować Jego świętego krzyża (…) Mam takie zaufanie do Jezusa, że choćbym wi­dział otwarte piekło przed sobą, a sam znalazł się na krawędzi przepaści, to bym nie zwątpił, nie traciłbym ufności, nie rozpaczał, ale pokładał w Nim nadzieję. Do tej ufności pobudza mnie Jego łagodność. / św. O. Pio
       W ciągu wieków zmienia się postawa ludzi wobec  poczucia winy, wobec grzechu swo­jego i drugich, wobec przebaczenia Bożego  i przebaczenia swoim bliźnim. Czę­sto spotykamy się z postawą: „Bóg musi mi przebaczyć, ale drugiemu nie powinien, tym bardziej, że ja bliźniemu nie przebaczę nigdy”. Święty Piotr Chryzolog (ur.ok. 380 r. – biskup Rawenny) określił podstawowe  rozumienie chrześcijańskiej postawy ofiarniczej człowieka wierzącego  w Chrystusa: „ Żeby modlitwa i post zostały przyjęte, muszą się do nich przyłączyć uczynki miłosierdzia”.
      Jezus przypomina nam, iż nieustannie powinniśmy kształtować nasze sumienia, by prawidłowo widzieć dobro i zło, przede wszystkim we własnym postępowaniu i nie spieszyć się z potępia­niem drugiego człowieka: „Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień…Nikt cię nie potępił i ja ciebie nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej…” Cokolwiek byśmy mówili, czy myśle­li o faryzeuszach, opisanych w Ewangelii, jedno musimy im przyznać – mieli poczucie grzechu, poczucie winy. Żaden z nich nie rzucił kamieniem, ale wszyscy po kolei wycofali się, bo każdy z nich wie­dział, że i jego sumienie obciążają różne winy, niepozwalające czuć się bezgrzesznym. Często  ludzie mówią: „przecież ja nie mam grzechów, nie pój­dę do spowiedzi, bo nie mam się z czego spowiadać – nie zabiłem, nie ukradłem, nie podpaliłem„. Według swego mniemania są bezgrzeszni – byliby gotowi  oskarżoną kobietę ukamienować, jeśli nie prawdziwymi kamieniami, to przynajmniej słowami.  A słowo potrafi ra­nić z większą siłą niż kamień! Tacy ludzie są  w tragiczniejszej sytuacji niż  owi faryzeusze z czasów Jezusa. Ich tragedia polega na tym, że przestali rozróżniać zło i dobro. Stracili poczucie własnej grzeszności, a winę dostrzegają jedynie w drugich.

      Wspaniały i przedziwny to fakt, iż św. Faustyna, św. O. Pio i nasz ukochany papież Jan Paweł II to święci XX wieku, żyjący w tym samym dziejowym czasie. Wszyscy troje czcili i rozsławiali Boże Miłosierdzie.  Jan Paweł II, pamiętając swoje spotkanie z Ojcem Pio  u progu kapłańskiej drogi(1947 rok), podczas mszy beatyfikacyjnej  tak wspominał: „Niezliczone rzesze przybywały do San Giovanni Rotondo, aby się  z nim spotkać – i to pielgrzymowanie nie ustało nawet po jego śmierci. (…) Ci, którzy udawali się do San Giovanni Rotondo, aby uczestniczyć w sprawowanej przez niego Mszy św., by prosić go o radę lub wyspowiadać się, dostrzegali w nim żywy obraz Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego. Na twarzy Ojca Pio jaśniał blask zmartwychwstania. Jego ciało, naznaczone stygmatami, było świadectwem głębokiej więzi miedzy śmiercią a zmartwychwstaniem, cechującej tajemnicę paschalną.”
      Ojciec Pio żył  miłością do Boga i do ludzi na modlitwie, w czasie długich godzin kontemplacji, przy ołtarzu i w konfesjonale. Jednak jego miłość  do bliźniego nie zamykała sie jedynie w granicach jego potrzeb duchowych. Nasz Patron kochał całego człowieka. Potrafił z wielką wrażliwością dostrzegać również biedę materialną i społeczną ludzi. Jego inicjatyw nie sposób wyliczyć, ale warto wspomnieć o wybudowaniu Domu Ulgi w Cierpieniu, gdzie chory człowiek otoczony jest wszechstronną opieką a przewodzić jej ma miłość miłosierna. Dziś mówimy o św. Ojcu Pio, że był sługą Bożego miłosierdzia. Bóg jest „Bogaty w Miłosierdzie”, jak pisał Jan Paweł II – apostoł Bożego miłosierdzia, i to miłosierdzie chce okazać każdemu człowiekowi, również nam, jeśli potrafimy uznać swoje winy. Warto przypomnieć sobie słowa piosenki: „Panie, popatrz, co­dziennie winię drugich, trzymam w ręku mój kamień, by nim rzucić i nie rzucam, bo grzech mój przypomniałeś… Podaruj, podaruj mi Panie, tylko jedno, tylko Twoje przebaczenie.”
    
Św. Faustyna odczuwała w sobie głęboką potrzebę udzielania się innym. Dostrzegała jednocześnie, że miłosierdzie, które odkrywała w swej duszy, nie jest jej miłosierdziem, ale miłosierdziem Boga, który przez nią pragnie udzielać się światu: „O Boże wiekuisty, pragnę błyszczeć w koronie  miłosierdzia Twego jako malutki kamień, którego piękność zależy od Twego promienia światła i niepojętego miłosierdzia” (Dz.617). Boże działanie dopełnia się w ludzkich duszach  przez miłosiernych ludzi.

Czy mogę powiedzieć o sobie, że jestem człowiekiem miłosiernym, czy  tylko oczekuję miłosierdzia od innych…?

        Święto Bożego Miłosierdzia przypada w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, nazywaną Niedzielą Białą.  O jego powstanie zabiegała już za życia siostra Faustyna, sekretarka Bożego Miłosierdzia. Na prośbę Pana Jezusa został też namalowany Jego obraz z promieniami wychodzącymi z przebitego serca, symbolizującymi Krew i Wodę. Wypłynęły one jako świadectwo śmierci  Chrystusa, a dla nas pozostają wyrazem ufności, zakotwiczonej w zawołaniu: „ Jezu, ufam Tobie”. Do nowych form kultu miłosierdzia,o które prosił Pan Jezus, oprócz Białej Niedzieli i obrazu , należy modlitwa w  Godzinę Miłosierdzia ( uczczenie męki Pańskiej), odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia (nie jest przypisana do Godziny Miłosierdzia, choć chętnie i często odmawiana) oraz głoszenie światu orędzia Bożego miłosierdzia.  
     Obchodząc Święto Miłosierdzia Bożego,  w którym Chrystus niejako odpoczywa po przebytych  trudach  dokonanego Dzieła Odkupienia i my możemy zaznać pokoju serca. Chrystusowe zawołanie: „Pokój wam!”, Jego wyciągnięte dłonie, pozdrawiają wszystkich smutnych, niepewnych i zastraszonych ludzi dzisiejszych czasów.

                                Czy jesteśmy ludźmi wprowadzającymi pokój?
                     Za miłość Boga bogatego w Miłosierdzie odpłaćmy miłością naszego serca.   

  „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem,  a nim jest ufność…”

      Istotą nabożeństwa do Bożego miłosierdzia jest postawa zaufania wobec Boga (pełnienie Jego woli) oraz praktykowanie miłosierdzia względem bliźnich. Jest to także warunek spełnienia obietnic, jakie Pan Jezus związał z nowymi formami czci Bożego miłosierdzia (Dzienniczek Św. S. Faustyny). Przypomnijmy jeszcze raz:

– Godzina Miłosierdzia (15.00)
– Koronka do Bożego Miłosierdzia
– Obraz Jezusa Miłosiernego
– Święto Bożego Miłosierdzia
– Apostolstwo w głoszeniu Bożego Miłosierdzia – uczynki miłosierdzia
– Nowe Zgromadzenie (Siostry Służebnice Bożego Miłosierdzia –Rybno)
      W dzisiejszym świecie, przepełnionym niepewnością i swego rodzaju lękiem, niewiele mówi się na temat ufności, zaufania i to nie tylko w stosunku do ludzi, ale nade wszystko w relacji Bóg-człowiek. Dlatego na samym początku wyjaśnijmy sobie czym ona jest. Ufność to nie uczucie, ani rozumowe przyjęcie pewnych prawd. Ufność jest całożyciową postawą człowieka wobec Boga, która wypowiada się w pełnieniu Jego Woli. Ona właśnie przynosi ludzkiemu sercu pokój i trwałe szczęście. Aby jednak doświadczyć tych Bożych darów trzeba pokonać barierę lęku i dystansu, a całkowicie oddać się Jezusowi. Musimy wiedzieć, że z wielkim trudem wyrabia się taką postawę, ponieważ moce zła nieustannie walczą o nas – zły duch potrafi posunąć się bardzo daleko, aby nie dopuścić do całkowitego złożenia ufności w Panu. Im cięższa i trudniejsza walka – tym większe zwycięstwo. Nie wolno poddawać się – ponieważ po naszej stronie stoi Ten, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. On zawsze wspiera swą łaską. Jeśli tylko z naszej strony pojawi się najmniejszy gest dobroci – On jak troskliwa matka wyciągnie ku nam swe ramiona. „Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali„. Tak wielką wartość w oczach Pana ma ufność.
     Jezus głęboko boleje nad brakiem zaufania Jego miłości. Możemy w tym miejscu zapytać – dlaczego tak naprawdę mamy ufać Jezusowi i dlaczego Bogu tak bardzo na tym zależy? Już prorok Izajasz wyjaśnia część tej tajemnicy mówiąc: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła” (Iz.30,15); po czym dalej dodaje: „Pan czeka – on jest sprawiedliwym Bogiem; szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają”. Bóg na wszystkie sposoby chce nam powiedzieć, że poprzez ufność odkryjemy największy skarb Jego Serca, którym jest miłosierna miłość Ojca. Św. biskup J. S. Pelczar mówi, że „Ufność wyjednuje opiekę Bożą; z ufności płyną same korzyści dla duszy. Bóg opiekuje się ufającą Mu duszą w szczególny sposób”. Wiary i zaufania nie da się kupić, nie da się wyprodukować, ponieważ są one owocem prawdziwej miłości i odwagi.
 Pytanie: czy ja osobiście ufam Jezusowi – tak naprawdę jest pytaniem o wiarę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, pełnym zamieszania i chaosu, w którym tyle zła działa „pod przykrywką” dobra. Każdy w swoim sercu może odpowiedzieć, z mniejszym lub większym entuzjazmem, na ile we własnym życiu potrafi ufać Jezusowi, na ile całkowicie oddać się w Jego posiadanie ze wszystkim, co ma: z ciałem, z duszą, z wolą. Aby prawdziwie wierzyć i ufać trzeba każdego dnia szczerze modlić się, uznając swą zależność od Boga. Należy pamiętać, że tylko ludzie pokorni, nie liczący na własne siły – a zdający się całkowicie i bezgranicznie na Boże miłosierdzie, są w stanie w całej pełni zaufać Panu. Jezus przecież mówi: „Kto ufa – nie zginie!”. „Wiem, komu uwierzyłem” – wykrzykuje św. Paweł. Im bardziej znam Jezusa – tym więcej Go miłuję, a im więcej miłuję – tym bardziej ufam. O jak wielką siłę ma dusza pełna ufności! – bo jak mówi prorok Izajasz: „Ci co zaufali Panu odzyskują siły (Iz 40,31) – są jak Góra Syjon, co się nie porusza, ale trwa na wieki”, dlatego „pokładam w Panu ufność mą, zawsze ufam Jego słowu”. Bóg pomaga i błogosławi tym, którzy oddali Jemu swoje życie. On pragnie naszego zaufania w każdym kroku i w każdej podejmowanej decyzji.
      Dziś Pan Jezus do każdego z nas kieruje te słowa: „Twoim obowiązkiem jest zupełna ufność w dobroć Moją, a Moim obowiązkiem jest dać ci wszystko, czego potrzebujesz”. Oby każdy z nas mógł szczerze powtórzyć za świętą: „Boże mój, nadziejo moja jedyna, w Tobie położyłam ufność całą i wiem, że nie będę zawiedziona”. „Jeśli ufność Twoja będzie wielka, to hojność Moja nie będzie znać miary”– mówi Pan. Inaczej to ujmując – im większa ufność – tym większa troska Boga o duszę.
„Myśl córko moja o Mnie, a Ja o tobie nie zapomnę i troskę o twoje sprawy na Siebie przyjmę” – powiedział Pan Jezus do Katarzyny Sieneńskiej. Znając tyle słów zachęty wypowiedzianych przez Boga na temat ufności – nie mamy się czego lękać. Nie odkładajmy więc decyzji powierzenia się Bogu. Ufność bowiem jest trudnym, ale koniecznym sprawdzianem z wiary i miłości do Boga.
Dusza, która zaufała Panu śmiało może powiedzieć: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Fil. 4,13). Raz jeszcze powtórzmy, że ufność sprawia wielkie rzeczy, daje siłę, wyjednuje opiekę Bożą i łaskę Pana, daje męstwo, daje pokój, chroni poniekąd przed złem. Do św. Tereski Pan powiedział: „Czyń co możesz i zdaj się na Mnie-nie martwiąc się o nic”.
       Na ile dzisiaj mnie stać, by tak całkowicie, z zamkniętymi oczyma, rzucić się z ufnością w ramiona Boga Ojca? O wiele łatwiej jest ufać Jezusowi w teorii, a o wiele trudniej w praktyce. Szczególnie wówczas gdy dotyka nas cierpienie, przygniata krzyż, a siły odbiera niemoc. Prawdziwa miłość w chwilach trudnych  zbliża do Boga, uszlachetnia uczucia, utwierdza na drodze wiary i zaufania. Św. Faustyna mówi: „W najcięższych mękach wzrok swej duszy zatapiam w Jezusa ukrzyżowanego; nie spodziewam się pomocy od ludzi, ale ufność swą w Bogu mam, w Jego niezgłębionym miłosierdziu jest wszelka nadzieja moja”. Jednak najdoskonalszy przykład postawy pełnej ufności możemy czerpać z Jezusa, który z wysokości krzyża, w wielkim cierpieniu wypowiada koronne słowa: „Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha Mojego…”

Zachęta św. O. Pio:

„Wędruj przez życie radośnie, z sercem szczerym i otwartym, dążąc wzwyż tak, jak tylko możesz. A kiedy nie można ustawicznie utrzymać tej świętej radości, to przynajmniej nigdy nie trać odwagi  i zaufania do Boga.” (Epist. IV, s. 418).
                                                                                     

Święty Ojcze Pio, sługo miłosierdzia, który tyle czasu prostowałeś w konfesjonale ludzkie sumie­nia, wyproś nam wrażliwość sumienia, abyśmy potrafili uznać swoją  grzeszność. Na­ucz nas niełatwej cnoty miłosierdzia i przebaczenia.
                                                                                                                                                                
oprac. B.B